Czy moje dziecko z tego wyrośnie?

Jeśli Twoje dziecko sprawia jakiekolwiek problemy wychowawcze lub rozwija się w sposób nietypowy, wówczas na pewno stawiasz sobie pytania, na które nikt nie zna do końca odpowiedzi: Jaka przyszłość czeka moje dziecko? Czy wyrośnie na szczęśliwego, samodzielnego człowieka?

Wielu z nas uważa, że jedynym sposobem wpływania na rozwój dziecka są nasze działania wychowawcze, dlatego problemy rozwojowe dziecka (Autyzm, Zespół aspergera, ADHD czy Mózgowe porażenie dziecięce) mogą spowodować, że powyższe pytanie staje się powodem już nie tylko niepokoju, ale prawdziwego, głębokiego strachu rodziców. Przeżyłam ten strach sama i znam wielu rodziców, którzy go przeżyli, dlatego wiem, co czujesz.

Największy strach jest chyba wtedy, gdy jesteśmy przekonani, że niezależnie od tego, co zrobimy i tak nie mamy wpływu na to, co się z naszym dzieckiem stanie. A taki strach paraliżuje i wpędza w depresję, powodując rzeczywistą niemoc rodzica. Tworzy się wtedy samonapędzające koło rozpaczy, bo im bardziej się boimy, z tym mniejszym przekonaniem próbujemy coś robić, a im mniej widzimy efektów, tym bardziej się boimy. Tymczasem prawda jest taka, że silny, zdeterminowany rodzic potrafi zdziałać cuda dla swojego dziecka - nie tylko cuda wychowawcze ale nawet terapeutyczne.

Pamiętam, czego potrzebowałam w tamtych czasach strachu najbardziej - konkretnych przykładów. Nie liczb ani statystyk ale przykładów dzieci, które mimo poważnych problemów zdrowotnych i mimo poważnych problemów wychowawczych wyrosły na zdrowych i szczęśliwych ludzi. I gdybym mogła dzisiaj napisać list do siebie i moich przyjaciół w niedoli z przeszłości, opowiedziałabym o trzech wspaniałych młodych mężczyznach - o Marcinie, o Romku i o Adamie.
O moim młodszym dziecku, Marcinie, pewnie nieraz jeszcze będę pisała, więc dzisiaj tylko powiem krótko:
Tak, sprawiał problemy wychowawcze i miał zdiagnozowane ADHD. Trudno zliczyć ile razy słyszałam od nauczycieli, że nie wróżą mu dobrej przyszłości.
Dzisiaj jest człowiekiem uroczym, uczuciowym, bardzo szczerym, prawdomównym, odnoszącym się z szacunkiem i miłością do swoich bliskich i bardzo mądrym. Człowiekiem, jakiego mogłaby mi pozazdrościć niejedna mama dziecka, które w dzieciństwie było bezproblemowe.

Znam też bliżej Romka - przyjaciela mojego dziecka z czasów dziecięcych. Romek miał wcześnie zdiagnozowane Mózgowe porażenie dziecięce i całe niemal dzieciństwo, to pasmo ciągłych rehabilitacji. Jego rodzice zdecydowali się wyjechać do Anglii, gdzie możliwości rehabilitacji były znacznie większe ale nadal utrzymuję kontakt z jego wspaniałą mamą. W tej chwili po porażeniu pozostały tylko drobne problemy z poruszaniem się.
Romek jest absolwentem Milton Keynes College i pracuje na poważnym stanowisku w korporacji w Wielkiej Brytanii.

Ale dzisiaj chcę, żebyś nieco bliżej poznał Adama, bo to właśnie Adam zdecydował się pokazać swoją twarz, swoje nazwisko i swoje prywatne sprawy z przeszłości całemu światu.

Poznałam Adama kilka lat temu na obozie rehabilitacyjnym w Zakopanem, gdzie był wolontariuszem. Jest to cichy, uroczy i inteligentny młody człowiek, na pierwszy rzut oka dokładnie taki, jak wszyscy. Niedawno skończył studia matematyczne i rozpoczął pedagogiczne.

Co jest w nim takiego niezwykłego, że chcę Ci go dzisiaj przedstawić?

Adam opowiedział mi kiedyś o swoim dzieciństwie.

W wieku czterech lat nie mówił, nie nawiązywał kontaktu z ludźmi. Lekarze próbowali go zaszufladkować jako dziecko upośledzone, a jednak mama Adama nie zgadzała się z tym.

Jednego razu w czasie rozmowy mamy z lekarzem Adam bawił się na dywanie klockami z literkami. Mama poprosiła go, żeby napisała z literek słowo "mak". Adam sprawiał wrażenie takie, jak każde dziecko głęboko autystyczne - czyli jakby nie było z nim absolutnie żadnego kontaktu - ale wkrótce słowo "mak" znalazło się na dywanie.

Zanim jeszcze lekarz skończył się dziwić, na dywanie pojawiły się następne klocki składające się na napis "makowiec". Nigdy więcej ten lekarz nie próbował przekonać mamy Adama, że powinien on chodzić do szkoły specjalnej.

Adam przyznaje, że było mu w czasie dorastania bardzo ciężko, szczególnie w szkole podstawowej, gdzie był gnębiony niemal przez wszystkie dzieci. Jego odmienność w zachowaniu była bardzo widoczna, niezrozumienie społecznych sygnałów ogromne, co często powodowało dużą agresję otoczenia. Bywał bity, straszony, wręcz maltretowany przez rówieśników. Jednak wyszedł z tych problemów zwycięsko a nawet widzi dobre strony tego, że było mu kiedyś tak trudno. Uważa, że te doświadczenia wzmocniły go jako człowieka.

Od tamtego czasu minęło ponad dwadzieścia lat. W tej chwili nie każdy potrafiłby rozpoznać, że Adam ma Zespół Aspergera.

Na obozie w Zakopanem Adam dał się nam poznać jako świetny współpracownik, na którego zawsze można liczyć, jako sympatyczny, miły i bardzo inteligentny partner do rozmowy. No i przede wszystkim poznaliśmy go jako osobę mającą cudowny kontakt i wpływ na dzieci z podobnymi problemami, które on miał kiedyś. Widziałam matkę, która popłakała się ze szczęścia gdy zobaczyła swojego syna z zapałem dyskutującego z Adamem i potem wprowadzonego przez Adama w towarzystwo innych nastolatków. Mówiła, że obawiała się, że nigdy nie doczeka się takiego momentu. Łzy wzruszenia w oczach mieliśmy wtedy wszyscy.

Adasiu - chciałabym Ci gorąco podziękować za to, że postanowiłeś dać się poznać ludziom, którym możesz dać nadzieję. Naprawdę wierzę, że Twój przykład może spowodować zmianę myślenia wielu rodziców i spowodować, że ich ogromny strach o ich dzieci się zmniejszy - a przynajmniej przestanie paraliżować ich działania. Jesteś młodym człowiekiem ale wierzę, że osiągniesz w życiu to, co tylko zechcesz i gorąco Ci tego życzę.

Rodzicu

Kiedy tylko będziesz miał wrażenie, że Twoje dziecko jest za bardzo zaburzone, za trudne w wychowywaniu albo zbyt dużo wycierpiało, żeby kiedyś być szczęśliwe, przypomnij sobie tych trzech młodych mężczyzn. Pamiętaj, że przyszłość Twojego dziecka zależy od tego, w co wierzy jego Rodzic.

Na koniec krótki ale bardzo wzruszający film, w którym Adam opowiada o sobie. Myślę, że warto do niego wracać w chwilach największego strachu o swoje dziecko.


(Marcin, Romek i Adam są pełnoletni i wyrazili zgodę na opublikowanie tego artykułu)