Kodeks złości

Kiedy poinformowałam męża, że piszę artykuł o złości, on z pełną powagą powiedział coś, czego się po nim nie spodziewałam.

Mąż: No... Nie znam nikogo, kto by był bardziej uprawniony, żeby go napisać.
Ja: Dlaczego?
Mąż: Bo opanowałaś ją do perfekcji.

I kto by pomyślał? Powiedział to akurat w niecały tydzień dni po tym, kiedy - zostawiając mojego nastolatka sprzątającego w kuchni - wparowałam do pokoju trzaskając drzwiami, walnęłam się na łóżko i warknęłam do męża, żeby nic do mnie nie mówił, bo jestem wściekła na nasze dziecko.

Po zastanowieniu jednak doszłam do wniosku, że rzeczywiście jest to ogromny postęp. W tamtej sytuacji sprzed tygodnia po piętnastu minutach jedliśmy już razem z synem w pełnej zgodzie posiłek, a kiedyś, jako młoda żona i matka, wytrzymywałam i tłumiłam w sobie absolutnie wszystko... Aż do tych kilku momentów w historii, kiedy mi się to nie udało i wybuchałam tak, że, słychać mnie było na końcu miasta i niszczyłam to, co akurat miałam w ręku. Ofiarą pierwszego takiego wybuchu był czajnik. Tak więc może i ma rację. :)

Złość jest uczuciem, które sprawia rodzicom chyba najwięcej kłopotu. W wychowaniu na porządku dziennym pojawiają się sytuacje mogące wywołać to uczucie, zarówno w rodzicu jak i w dziecku. Najpierw opowiem o złości rodzica, bo nie pomożemy dziecku, nie dając mu własnego wzoru.

Często słyszymy, że nie ma "złych" uczuć i że wszystkie powinno się zaakceptować w sobie i w dziecku. Że nikomu nie powinno się mówić "nie złość się", "nie bądź zazdrosny", czy "niech Ci nie będzie przykro". Żeby udało się zastosować do tych rad, trzeba wiedzieć, po co.

Po co akceptować złość?

Złość jest specyficznym uczuciem, ponieważ ludzie mają tendencję do tego, żeby się nakręcać złością, i to zupełnie nieświadomie. Mechanizm jest np. taki: usłyszymy od kogoś "nie złość się" albo sami postanowimy jak najszybciej przestać się złościć i... natychmiast zaczyna w nas narastać złość na samych siebie, że nie potrafimy tego zrobić. Narastająca złość powoduje, że zaczynamy obwiniać wszystkich i wszystko, co wywołało w nas złość, no bo przecież to oni nas do niej doprowadzili! Na dodatek takie obwinianie wcale nam nie pomaga w opanowaniu złości, tylko nas jeszcze bardziej nakręca.

Niektórzy próbują stłumić swoją złość. Na przykład ja byłam uczona tego przez całe dzieciństwo i opanowałam to tłumienie niemal do perfekcji ale absolutnie tego nie polecam, bo po pierwsze - tłumienie złości jest tymczasowe, a po drugie - szkodliwe. Tymczasowe, gdyż tłumiona złość pod każdym pretekstem może wybuchnąć, i to ze zwielokrotnioną siłą - im więcej złości stłumiliśmy, tym potężniejszy będzie wybuch. Szkodliwe, bo tłumiona złość przeradza się w stałą frustrację i stres, który jest bezpośrednią przyczyną różnych chorób.

Jedynym niezawodnym sposobem na to, żeby się złościć bez nakręcania się, możliwie krótko i bez szkody dla siebie i otoczenia jest zaakceptowanie, że każdy ma prawo do złości. Również ja.

Jak zaakceptować złość?

Po pierwsze - postanawiamy zaakceptować uczucie, co wcale nie oznacza, że akceptujemy wszystkie zachowania, które są z nim związane. Powinniśmy pracować nad sobą tak, aby nauczyć się wyrażać złość w sposób, który jest do przyjęcia przez otoczenie.

Zaakceptowanie tego trudnego dla nas uczucia polega na uświadomieniu sobie, że złość to naturalny mechanizm pojawiający się automatycznie w każdym człowieku wtedy, kiedy coś nie działa tak, jakby on sobie tego życzył. To taka informacja dla nas, bodziec do pracy nad zmianą sytuacji. Bez tego prawdopodobnie nigdy nie czulibyśmy potrzeby zmian. W tym sensie możemy więc uważać, że złość jest całkiem przydatnym uczuciem. :)

Przydatne uczucie znacznie łatwiej jest już zaakceptować.

Jak wyrażać złość?

Uczucie złości wyzwala w nas adrenalinę, która pobudza do działania. Wykorzystujemy ten nagły przypływ energii w sposób, którego nauczyliśmy się w dzieciństwie. Niektórzy tłumią złość za wszelką cenę. Niektórzy krzyczą, obrażają innych, obwiniają ich, biją, walą pięścią, nogą czy głową w ścianę i niszczą sprzęty. Niektórzy szybko tupią lub wydają dzikie pomruki. Niektórzy odizolowują się i dają sobie trochę ekstra czasu na odpoczynek. Niektórzy skupiają się na obserwowaniu złości jako zjawiska. Niektórzy piszą o swojej złości, rysują ją lub mówią o tym, co ich zezłościło. Niektórzy ćwiczą.

To, czego nauczyliśmy się w dzieciństwie jest naszym pierwszym odruchem, ale jeśli chcemy, możemy świadomie wybrać inny sposób, którym nie będziemy krzywdzili siebie ani swoich bliskich. Potem stosujmy ten wybrany sposób, kiedy tylko sobie uświadomimy, że jesteśmy w złości. Na początku będzie to się udawało dopiero po dłuższej chwili ale z czasem będzie coraz lepiej. Trening czyni mistrza.

Wykorzystajmy po prostu tę nagłą chęć do działania w nowy, przemyślany wcześniej sposób. Będzie to wymagało zmiany własnych nawyków ale pocieszające jest to, że będzie to znacznie trudniejsze dla nas, niż dla dziecka, ponieważ my mamy za sobą kilkadziesiąt lat wzmacniania starych nawyków, a ono co najwyżej kilka. Więc jeśli nam się uda, wtedy naszemu dziecku tym bardziej.

Można użyć sposobu z "Kodeksem złości", o którym napiszę poniżej, bo najczęściej stosujemy go przy pracy z dzieckiem.

Jak nauczyć dziecko wyrażania złości?

Po kolei:

  1. Ustalamy z dzieckiem "Kodeks złości", zapisujemy go i wieszamy w widocznym miejscu.
  2. W sytuacji, gdy nasz potomek się złości cierpliwie czekamy, aż mu przejdzie.
  3. Chwalimy dziecko, jeśli próbowało zastosować metodę ze swojego kodeksu złości, a jeśli nie, przypominamy treść kodeksu. Zróbmy to w sposób serdeczny, bez wywoływania poczucia winy.

Treść "Kodeksu złości" powinna zaczynać się stwierdzeniem

"Każdy ma prawo się złościć. Złość wyrażamy w akceptowalny sposób, czyli np: ..."

Dalej wpisujemy zachowanie ustalone z dzieckiem. Nastolatki mogą mieć wpisanych kilka zachowań.

Stwierdzenie "Każdy ma prawo się złościć" jest kluczowe. Tylko dziecko, które pozna ten fakt i przyzna sobie prawo do złości będzie w stanie ją zakaceptować i opanować.

Dobrze byłoby, żeby uczyć dziecko zachowania, które będzie łatwe do wykonania w przedszkolu lub szkole. Najbardziej praktyczne jest pisanie lub rysowanie w specjalnym zeszycie złości, do którego dorośli - w tym również nauczyciele - zobowiązują się nigdy nie zaglądać. Na początku roku szkolnego trzeba uprzedzić wychowawcę, że dziecko jest w trakcie nauki opanowywania złości i podać mu treść kodeksu tak, aby nauczyciel mógł je wesprzeć.

Nie trzeba nic tłumaczyć dziecku o mechanizmie nakręcania się w złości, ponieważ jeśli damy mu konkretne zadanie do wykonania, wtedy na jego wykonanie właśnie zużyje nadmiar energii.

Jak ćwiczyć z dzieckiem?

Ćwiczenie polega na celowym wywoływaniu u dziecka niewielkiej złości przez rodzica tak, aby stwarzać mu możliwość zachowania się zgodnie z kodeksem. Rodzic zna swojego potomka najlepiej - może przewidzieć, kiedy dziecko się zezłości i nie unikać takich naturalnie nadarzających się okazji. Przy dzieciach łatwo wpadających w złość nie powinno to być trudne.

Zawsze pamiętajmy o dostrzeżeniu faktu zastosowania się do kodeksu lub o przypomnieniu kodeksu. To jest podstawa tego ćwiczenia. Dziecko wzmocni swoje nowe zachowanie tylko jeśli będzie od nas dostawało informację zwrotną.

Tutaj uwaga - nie można przesadzać z tym wywoływaniem złości, nie stańmy się w stosunku do dziecka złośliwi.

Powodzenia!

Wakacje to świetny czas na naukę panowania nad tym uczuciem, ponieważ wtedy dziecko jest odprężone i złość zwykle nie jest taka silna, jak w czasie stresującego roku szkolnego.

Pamiętajmy, że dziecko ma szansę nauczyć się opanowywania złości tylko wtedy, kiedy może brać dobry przykład ze swoich najbliższych.


Po przeczytaniu tego artykułu mój mąż natychmiast zaproponował:
Mąż: To teraz napisz "Kodeks miłości".
Ja: Co?!
Mąż: Tylko mi nie mów, że nie wiesz, co to jest...