Łapcie ich kiedy postępują dobrze!

W minionym tygodniu rozpoczęłam temat systemu punktowego dwoma "antyprzykładami" (tutaj pierwszy, tutaj drugi), czyli systemów, które zupełnie nie spełniły swojego zadania. Jeśli to czytasz, to ten mocny wstęp nie zniechęcił Cię do systemu punktowego i bardzo dobrze, bo nie znam przyjemniejszej i skuteczniejszej metody na wypracowanie pewnych nawyków.

Właśnie!

Do czego taki system się przydaje?

1) Wypracowanie dobrych nawyków u dziecka

Są takie czynności, jak na przykład u młodszych dzieci ciche zasypianie, mycie zębów i rąk, a u starszych nauka i drobne obowiązki domowe, które wciąż są przez dziecko bojkotowane lub odkładane.

Próbujemy nauczyć je, aby pamiętało i wykonywało samo takie czynności i czasami mamy po prostu wrażenie, że jest to codzienna, ciężka orka na ugorze. Codziennie te same prośby, przypominanie, przekonywanie i kłótnie.

Odpowiednio przygotowany system punktowy pozwala tę naukę ułatwić, zamienić w zabawę i uatrakcyjnić dla obu stron, a dzięki temu - bardzo przyśpieszyć.

2) Wypracowanie u rodzica nawyku chwalenia dziecka ;)

Mamy naturalną skłonność do informowania dziecka, co zrobiło źle i do pomijania milczeniem, gdy zrobi coś dobrze. Wydaje się to bardziej logiczne, no bo przecież skoro dziecko robi coś dobrze, to znaczy, że to już wie a jeśli niedobrze - no to potrzebuje obiektywnej informacji. Dlatego często informujemy dziecko, nad czym musi jeszcze popracować.

Ale tutaj logika niestety zawodzi, bo nasza podświadomość nie potrafi korzystać z takich informacji, za to natychmiast wbija człowieka w glebę. Dziecko, które często słyszy o popełnianych przez siebie błędach wyrasta na osobę wiecznie niezadowoloną z siebie, przekonaną, że wszyscy są od niego lepsi.

Cała sztuka polega na tym, żeby robić odwrotnie: wyłapywać, co dziecko robi dobrze, bo to uskrzydla i rzeczywiście skłania do doskonalenia się.

Większość z nas to od dawna wie ale jesteśmy tylko ludźmi, najczęściej nie chwalonymi przez swoich rodziców. A trudno jest zmienić nawyki. Poza tym, jeśli sami nie byliśmy w dzieciństwie chwaleni, to takie informowanie, co dziecko robi dobrze wydaje nam się sztuczne i dziwne. A dodatkowo po prostu zapominamy o pochwaleniu dziecka, daniu mu swojej pozytywnej uwagi chociaż na chwilę, kiedy tylko jest do tego sposobność.

System punktowy pomaga nam łatwiej dostrzegać rzeczy, za które warto dziecko pochwalić, co jest równie ważną nauką dla nas, jak nauka nawyków u dziecka.

Dzieci, które są codziennie chwalone, nie tylko mają wyższe poczucie własnej wartości. Po pewnym czasie zaczynają mieć też naprawdę cudowną cechę: mianowicie potrafią dostrzegać i chwalić lub dziękować innym za każdy drobiazg. Chętnie też oferują pomoc bliskim lub po prostu robią im drobne, codzienne przyjemności. Naprawdę miło jest mieszkać z takim człowiekiem!

Skoro już jesteśmy przy chwaleniu, chciałabym przytoczyć pewną ważną wypowiedź dr Ivana Josepha, kierownika lekkiej atletyki na Uniwersytecie Ryerson w Toronto. Ivan Joseph ma ukończony między innymi doktorat z psychologii sportu na Uniwersytecie Capella i jest też praktykiem - nauczycielem i trenerem. W 2006 roku otrzymał tytuły Narodowego Trenera Roku i trzykrotnie Trenera Roku, poprowadził swoje drużyny męskiej piłki nożnej do trzech mistrzostw konferencyjnych, a jego programy pracy trenerskiej wciąż utrzymują się na topie.

Ivan Joseph jest wielkim orędownikiem wiary w siebie, uważa to za najważniejszą umiejętność przy rekrutacji swoich studentów-zawodników. W głośnym przemówieniu "Umiejętność wiary w siebie" (na dzień dzisiejszy prawie 5 mln wyświetleń), które umieszczę na końcu tego artykułu, Ivan Joseph przedstawia, jak ważna jest w człowieku wiara w siebie i nazywa ją umiejętnością, nad którą można pracować, podaje też sposoby tej pracy, również ze swoimi podopiecznymi. Jednym z tych sposobów jest jest "łapcie ich, kiedy postępują dobrze!". Podaje to "łapanie" na przykładzie: Kiedy widzę, że Jaś w czasie ćwiczenia nieprawidłowo prostuje nogę, wówczas nie zwracam mu na to uwagi, zamiast tego szukam innego ucznia, który to robi dobrze, następnie głośno mówię "Świetnie Kasiu, doskonale prostujesz nogę, tak to właśnie ma wyglądać!". Jasia oczywiście również chwali, za pracę "Bardzo dobrze, ćwicz dalej!". W ten sposób i Kasia i Jaś są zmotywowani do dalszej pracy i wzrasta ich wiara w siebie.

Niby wiemy wszyscy o tym już od dawna, ale kiedy ktoś z takim doświadczeniem i z takimi sukcesami uważa, że wiara w siebie jest najważniejszą umiejętnością człowieka (tak, nie tylko sportowca - podaje przykłady ze sportu ale mówi również o tym, jak ważna jest ta umiejętność w życiu codziennym), to warto jeszcze raz przemyśleć, czy przykładamy do tego wystarczająco dużo uwagi.

Do czego ten system się NIE NADAJE?

Niektórzy rodzice szukają metody na to, żeby dzieci nauczyły się zawsze robić to, czego od nich chcemy i nie robić tego, czego nie chcemy. Jeśli jesteś takim rodzicem, to do tego ten system absolutnie się nie nadaje. Tak naprawdę, to uważam, że jest to w ogóle zły pomysł i źle się kończy. Wychowywanie, to nie jest technika wywierania wpływu, to nie jest NLP. Przecież nie chcemy wychować sobie posłusznej marionetki, tylko myślącego, potrafiącego decydować, zaradnego człowieka.

Skłanianie dziecka do tego, aby dokonywało dokładnie takich wyborów, jakie my uważamy za słuszne jest czymś zupełnie innym od tego, żeby dziecko nauczyło się wybierania samemu. W drugiej sytuacji musimy zaakceptować, jeśli dziecko wybierze źle, błędnie, nie tak, jak byśmy chcieli. Ale tylko w drugiej sytuacji ma szansę się nauczyć czegoś naprawdę cennego od życia.

Kiedyś rozmawiałam z koleżanką, próbując ją przekonać, żeby pozwoliła swojemu nastolatkowi na własny wybór, czy chce korepetycje, czy też woli się uczyć sam, nawet za cenę nie przejścia do następnej klasy, ponieważ moim zdaniem przeciąganie dziecka z klasy do klasy na siłę i wciskanie mu korepetycji, na które chodzi z wielką łachą, robiąc mamie uprzejmość i dając się przekupywać - mija się z celem. Odpowiedziała mi "Tak, Dosiu - no wiem, że sam powinien wybrać. Ale jak to zrobić, żeby wybrał dobrze, żeby wybrał te korepetycje?". Ręce mi wtedy opadły. Rozumiem skłonność rodziców do uchronienia dziecka przed błędnymi wyborami ale przecież wcześniej czy później dziecko się usamodzielni i zacznie wybierać samo. Im wcześniej się tego nauczy, tym dla niego będzie lepiej i mniej boleśnie.

System punktowy ma tylko za zadanie zachęcić dziecko do wypracowania u siebie nawyków, które ułatwiają i umilają życie jemu i jego bliskim. Zachęcić - ale bez wywierania nacisku. Do zachęcania potrzebna jest atmosfera zabawy, dobrego nastroju, swobody wyboru. Gdy dodamy do tego jakąkolwiek presję, chociażby pozytywną - np. nagrodę, której dziecko bardzo pragnie - wtedy nastrój zabawy i swobody wyboru pryśnie a my nic nie osiągniemy. Oprócz tego, że dziecko skłonimy do zrobienia tego czy owego kilka razy.

Elementy systemu

Żeby opracować system punktowy, potrzebne są trzy elementy:

  1. Lista czynności,
    które chcemy, żeby dziecko systematycznie robiło ale o których często zapomina, odkłada na potem lub odmawia wykonania. Lista ta nie powinna być za długa, musi być spisana i powieszona w widocznym miejscu. Przy każdej czynności można podać ilość punktów lub po prostu ustalić, że 1 czynność = 1 punkt.

  2. Punkty w postaci materialnej.
    U nas były to szklane kuleczki kupione w sklepie z 1001 drobiazgów. Miałam dwa rodzaje: kulki czarne i kulki przeźroczyste, nazwane przez moje dzieci "kryształkami". Umówiliśmy się, że czarna kulka odpowiada jednemu punktowi a kryształek - 10 punktom. Dzięki temu mając 30 czarnych kulek i 50 kryształków mogłam przyznać aż 530 punktów, a dzieci miały dodatkową atrakcję, przychodząc wymieniać 10 zwykłych kulek na śliczne i cenne dla nich kryształki, które świetnie wyglądały w szklance. :)
    Oczywiście zamiast szklanych kulek mogą to być kamyczki, klocki, magnesiki na tablicę, elementy puzzli czy nawet wycięte z kartonu i pokolorowane kółeczka. Coś, co jest ładne i co można zbierać w niedużym naczyniu, układać w całość albo przypinać do tablicy.

  3. Podsumowanie lub nagroda.
    System punktowy powinien mieć swój punkt kulminacyjny, tak jak w każdej dobrej grze - dążymy do osiągnięcia czegoś (np osiągnięcie kolejnego poziomu). Co prawda już w trakcie trwania systemu postaramy się o to, żeby dziecko znalazło przyjemność w samym dążeniu do zdobywania punktów, ale żeby dziecko chciało przyłączyć się do zabawy, dobrze jest ustalić jakąś nagrodę lub podsumowanie.
    Podsumowaniem może być na przykład coś w rodzaju uroczystości - nagrody: wspólne z rodzicami wyjście do kina, na lody, na basen, albo po prostu "nadprogramowe" święto dziecka podobne do dnia dziecka czy urodzin: upieczenie ciasta dla dziecka, wspólna zabawa z rodzicami. Spędzenie z dzieckiem czasu, kiedy wyraźnie i z dumą będziemy podkreślali, że tym razem ono samo zasłużyło na to przyjemne wspólne popołudnie.
    Taką nagrodę dopisujemy do listy czynności i określamy jej wartość, tzn ilość punktów, które dziecko może zamienić na nagrodę.
    Możemy system zrobić bez ustalania takiej nagrody. W takiej sytuacji dobrze byłoby, żeby nadal dziecko jednak widziało jakiś efekt swoich starań - na przykład zamiast kulek przyznajemy kolejne elementy puzzli (dajemy dziecku takie puzzle, które łączą się z już istniejącymi). W ten sposób powstaje dzieło, którego każdy element został zapracowany przez dziecko.

Zasady

System polega na nagradzaniu dziecka punktem (zmaterializowanym, na przykład w postaci szklanej kuleczki) wraz z równoczesną pochwałą rodzica, za wykonanie każdej czynności z listy zadań. W zależności od wieku i możliwości dziecka, możemy w pewnym momencie zacząć dodatkowo nagradzać dziecko za wykonanie niektórych czynności bez przypominania (np odrobienie lekcji - 1 punkt, a odrobienie lekcji bez przypominania - 2 punkty)

W ciągu dnia mówimy dziecku o każdym zdobytym punkcie, chwaląc go przy tym (wystarczy "Odniosłeś talerz - punkt dla Ciebie!" wypowiedziane odpowiednim tonem) i od razu wręczamy kuleczki lub też wręczamy je dopiero wieczorem przed spaniem.

Punkty zbierane są w jakimś określonym na początku celu - opisanym wyżej w "Podsumowaniu" i są albo wymieniane na nagrodę, albo składają się na cały obraz w puzzlach.
Nie wiem, czy Wy na powyższym zdjęciu również widzicie tę wielką dumę, szczęście i przejęcie Marcina, gdy odbiera swoją nagrodę za zbieranie punktów - największe i najpyszniejsze lody w całej cukierni? Był naprawdę bardzo dumny z siebie. :)

Jak wprowadzić system?

Tłumaczymy dzieciom, na czym ma polegać ta domowa zabawa i ustalamy z nimi, jakie punkty będą zbierały i jaki ma być końcowy efekt.

Następnie kupujemy lub robimy punkty i pojemniczki na nie (lub tablicę), ustalamy z dzieckiem czynności i rodzaj nagrody, wieszamy zasady naszego systemu punktowego i przystępujemy do działania.

Nasze zadanie od tego momentu jest najważniejsze.

Chodzi o to, żeby cały system jak najszybciej skojarzył się dzieciom z przyjemnością. Nie wprowadzajmy napięcia ani rywalizacji, nie porównujmy wyników, nie przypominajmy, że nie zdobędzie punktu, jeśli czegoś nie zrobi. Jednak bądźmy czujni i wyłapujmy każde zasłużenie dziecka na punkt, natychmiast uśmiechając się i z dumą chwaląc dziecko. "Brawo, zasłużyłeś na punkt!", "Super, to już drugi punkt dzisiaj", "Jestem z Ciebie dumna, właśnie zasłużyłeś na trzeci punkt!".

Oczywiście wystarczy również, gdy na przykład jesteśmy zajęci rozmową telefoniczną, pokazanie na palcach, który to jest kolejny punkt i pokazanie kciuka do góry - ale już wiecie o co chodzi, prawda? O stworzenie odpowiedniego nastroju po każdej wykonanej czynności z naszej listy. W tym właśnie momencie się decyduje, czy ta czynność będzie się dziecku kojarzyła z przyjemnością.

Dziecko ma widzieć i czuć, że wykonując czynności, które powinno, zasługuje na naszą uwagę, dumę i uśmiech. W tym leży cała tajemnica systemu punktowego. W drodze - w codziennym uśmiechu rodzica za każdą drobną czynność.

Pytania i odpowiedzi dotyczące systemu

Rodzeństwo - kto bierze udział w zabawie?

Jeśli w domu jest kilkoro dzieci, najlepiej jest umożliwić zbieranie punktów wszystkim dzieciom, które tego chcą. Naszą rolą jest sprawienie, żeby dzieci podjęły to jako fajną zabawę. Nawet duże dzieci chętnie przystępują do systemu, jeśli się je odpowiednio zachęci i jeśli system nie będzie oznaczał dla nich zwiększenia obowiązków. Nie powinniśmy jednak nakłaniać dziecka do zbierania punktów. Jeśli dziecko odmawia - nie naciskajmy, wprowadźmy system z resztą dzieci a jeśli mamy jedynaka, odpuśćmy. Wtedy istnieje szansa, że dziecko po pewnym czasie samo poprosi o taki system.

U mnie bardzo chętnie obaj chłopcy weszli w system a starszy, który miał już wtedy 18 lat i którego początkowo poprosiłam na boku, żeby przyłączył się, aby zachęcić Marcina - autentycznie zaangażował się, znajdując w tym przyjemność, pomimo złych doświadczeń sprzed kilku lat, o których pisałam w tym antyprzykładzie.

Listy czynności - osobne czy wspólne?

Możemy ustalić wspólną dla wszystkich dzieci listę czynności albo osobne listy - gdy dzieci są w różnym wieku i mają różne obowiązki - ale powinno się przyjąć zasadę, że każde dziecko ma możliwość zdobycia takiej samej ilości punktów.

Nagrody - osobno czy razem?

Warto jest też ustalić zasadę, co się dzieje z resztą dzieci, gdy jedno odbiera nagrodę i stosować tę zasadę potem cały czas. Najlepiej byłoby, żeby wychodziła i spędzała czas cała rodzina wspólnie, wtedy jednak trzeba wyraźnie podkreślać, że to "fundator" wyjścia wybiera miejsce i rodzaj rozrywki i jemu należy się wdzięczność za sfinansowanie swoimi kulkami wspólnego wyjścia. :)

Kiedy przyznajemy dziecku punkty i kiedy wręczamy kulki?

Powinniśmy natychmiast pochwalić dziecko i powiedzieć mu o zarobionym punkcie, bezpośrednio po czynności, w tym właśnie leży siła systemu. W tym momencie właśnie dziecko zaczyna kojarzyć zdobywanie punktu z uwagą rodzica, pochwałą i z przyjemnością. Warto jest od razu mówić, który to jest dzisiaj punkt. Jednak przecież niewygodne jest noszenie kulek wszędzie ze sobą. ;)

Dlatego najbardziej praktyczne w naszej rodzinie okazało się wieczorne wręczanie zarobionych w ciągu dnia kulek przed spaniem. Taki system nie tylko jest wygodny ale też pozwala dziecku cieszyć się dwukrotnie - raz przy wykonaniu czynności - kiedy rodzic mówi z uznaniem: "To już trzeci punkt!" a drugi raz wieczorem, kiedy obiecane kulki się materializują i można popodziwiać swój wielki dorobek. :)

Wieczorem też zamienialiśmy kulki na 10-punktowe kryształki, jeśli dzieci tego chciały. Dzięki temu wciąż wystarczała jedna szklanka, w której obok czarnych kulek znajdowało się coraz więcej cennych kryształków.

Kiedy wprowadzamy dodatkowe punkty za pamiętanie?

Nie wymagajmy od dziecka pamiętania o zadaniach, dopóki nie będzie na to gotowe. Jeśli zrobimy to za szybko, dziecko będzie miało poczucie, że nie udało mu się zdobyć tego dnia tyle, ile by mogło. Wykorzystajmy moment, kiedy dziecko zaczyna samo pamiętać, o której godzinie powinno iść spać, samo myje zęby i samo wskoczy pod kołdrę - podkreślmy, że jesteśmy dumni, że pamiętało. Jeśli zacznie się to zdarzać coraz częściej, wtedy można dostosować zasady tak, żeby premiowały nie tylko dobre nawyki ale i samodzielne pamiętanie o nich. Tyle, że po zmianie zasad powinniśmy dbać o to, żeby przypominać dopiero wtedy, gdy będzie oczywiste, że dziecko już tego sobie nie przypomni.

Jak często wręczamy kulki?

Kulki powinny być dawane codziennie, tak, żeby rodzic i dziecko mieli na świeżo w pamięci ilość zdobytych punktów. Chodzi o to, żeby uniknąć nieporozumień i żeby przyznawanie kulek stało się codziennym rytuałem.

U nas bardzo szybko tak właśnie się stało i chwile te były bardzo radosne. Wkrótce stały się taką przyjemnością i dla mnie i dla dzieci, że nie dało się o nich zapomnieć.

Żeby uniknąć pokusy odkładania sprawy na następny dzień, zapowiedziałam dzieciom, że mam pamięć dobrą ale krótką i że kulki muszą być odebrane tego samego dnia, bo inaczej mogą przepaść, jeśli zapomnę, ile ich miało być. ;) Dzięki temu dzieci pilnowały, żebym codziennie pamiętała o wydaniu kulek.

Unikajmy błędów

Bądźmy wyrozumiali

Umyte zęby to umyte zęby, nawet jeśli ich szorowanie nie trwało całych 3 minut. ;) Uznawajmy czynność za wykonaną, jeśli dziecko ją wykonało, nawet niedoskonale. Nie zniechęcajmy zbyt wygórowanymi wymaganiami ani kąśliwymi uwagami, że mogło być lepiej. Nie odmawiajmy też przyznania punktu, jeśli czynność została wykonana.

Punktu raz przyznanego nie odbieramy

Jeśli chociaż raz będzie korciło nas, żeby zabrać dziecku przyznany wcześniej punkt, czy choćby tym zagrozić dziecku, to wtedy cały system stanie się demotywacyjny zamiast motywacyjnego.
Nie zdziwmy się wtedy, gdy dziecko wyrzuci wszystkie kulki do kosza, podrze listę i odmówi współpracy. Ten system nie może się stać sposobem na wymuszanie na dziecku dobrego zachowania, bo bezpowrotnie straci swój sens i dobry wpływ na dziecko.

Rodzaj nagrody

Docelowa nagroda powinna być przyjemna ale nie może być za bardzo dziecku potrzebna czy za bardzo upragniona. W obu antyprzykładach główną przyczyną niepowodzenia systemu była zbyt duża motywacja - i równocześnie presja - wywoływana przez bardzo pożądaną przez dziecko nagrodę.

Co jeśli dziecko nie wykona zadania?

System punktowy ma być dla dziecka miłą zabawą, przy okazji której wyrabia sobie bezwiednie dobre nawyki a nie metodą dla rodzica na wymuszanie na dziecku określonych zachowań. Dlatego jeśli dziecko nie wykona jakiegoś zadania, wtedy po prostu nie dostaje za nie punktu.

Jeśli pracujemy nad nawykami, które są równocześnie obowiązkiem dziecka, jak na przykład codzienne odrabianie lekcji - wówczas odrabianie lekcji może być równocześnie ujęte w systemie zasad i konsekwencji.

Zostaliśmy nauczeni łapania dzieci na błędach. Nauczmy się czegoś odwrotnego, łapmy je, kiedy postępują dobrze!

Na koniec obiecana przemowa Dr Ivana Josepha, niestety nie ma dobrego tłumaczenia na język polski ale w razie czego można włączyć tłumaczenie automatyczne:

The skill of self confidence | Dr Ivan Joseph | TEDx


PS. Chciałabym z tym przesłaniem dotrzeć do jak największej ilości osób, które wychowują dzieci. Dlatego będę Ci wdzięczna za udostępnienie innym tego artykułu :) Z góry bardzo dziękuję!