Nauka na wesoło - wypracowania

Dla mojego młodszego dziecka pisanie wypracowań było drogą przez mękę. Dysleksja i dysgrafia dodatkowo potęgowała problem, bo nie dość, że sama czynność pisania była dla niego bolesną torturą, to mniej więcej 20 minut po napisaniu nikt, łącznie z autorem nie był w stanie odczytać jego pisma.

W tej chwili z wypracowaniami nie ma żadnego problemu. Pisze je często na czwórki lub piątki, i to ręcznie. Opiszę, jak tego dokonaliśmy.

Czytanie

Zawsze przed zaśnięciem czytałam dzieciom, uwielbiałam to. Uwielbiałam słuchać książek w dzieciństwie i liczyłam na to, że moje dzieci też będą to lubiły i że one też zaczną pochłaniać tony książek, a potem nie będą miały żadnych problemów z pisaniem wypracowań. Spełniło się początkowo tylko pierwsze, na co liczyłam: obaj synowie od samego początku uwielbiali słuchać, jak czytam.

Jednak dopiero w gimnazjum obaj polubili samodzielne czytanie, więc przez całą szkołę podstawową się zastanawiałam, gdzie popełniłam błąd?

Co do wypracowań, to starszy syn też w końcu sam zaczął je pisać. Młodszy, to już zupełnie inna historia.

Terapia dyslektyczna

Kiedy Marcin w pierwszej klasie, znając litery "a" i "m" nie potrafił z liter m-a-m-a przeczytać wyrazu, zaniepokoiłam się nie na żarty.
W poradni PPP zaproponowano terapię dyslektyczną. Pół roku pracy z dobrym pedagogiem, głównie metodą 18 struktur wyrazowych zdziałało cuda. Marcin zaczął czytać i chociaż robił to początkowo wolno i niechętnie, czytał ze zrozumieniem.

W pisaniu jednak nie było widać żadnych postępów, czasami miałam wrażenie, że ołówek ma kolce. Najcięższą karą było dla niego ręczne pisanie czegokolwiek, a przepisywanie było torturą.

W klasie czwartej, w czasie kolejnego badania pani pedagog powiedziała mi na osobności:

"Może mu jednak odpuścić? Ręczne pisanie i tak odchodzi do lamusa, może lepiej postawić na to, aby się dobrze nauczył pisać na klawiaturze?"

Syn w opinii dostał zalecenie, aby nauczyciele pozwolili mu pisać na komputerze, co wszyscy przyjęli z ulgą, łącznie z nauczycielami.

Pisanie bezwzrokowe

Postawiłam na nauczenie dziecka bezwzrokowego pisania wszystkimi palcami, kupiliśmy program "Mistrz Klawiatury" i zrobiliśmy sobie z tego konkurencję. Starszy brat włączył się do zabawy na swój sposób: wydrapał wszystkie literki na swojej klawiaturze. Początkowo dawałam dzieciom "fory", wkrótce już nie musiałam, obaj piszą znacznie szybciej ode mnie i w pełni bezwzrokowo. Ja - tylko, kiedy się zapomnę. ;)

Polecam taki trening gorąco wszystkim dzieciom, nie tylko tym dysgraficznym - jest to zdecydowanie niedoceniana w szkołach umiejętność.

Wypracowania

Myślałam, że pisanie bezwzrokowe rozwiąże problem wypracowań, jednak tak się nie stało. Nadal z każdego wypracowania Marcin łapał same jedynki, po prostu ich nie próbował nawet pisać. Moje próby skłonienia go do napisania czegokolwiek były bezskuteczne. Wypowiadał się ładnie, iloraz inteligencji wyjątkowo wysoki ale nie potrafił spisać swoich myśli. Miał poważny problem z równoczesnym myśleniem i pisaniem.

Przełom

Przełom z wypracowaniami zaczął się od którejś choroby Marcina. Wtedy miał na szybko do przepisania mnóstwo zeszytów i do napisania kilka zaległych wypracowań. Obiecałam, że mu przepiszę na komputerze wszystkie lekcje, jeśli sam rozwiąże zadania z matematyki i będzie współpracował przy pisaniu wypracowań. Miał tylko mówić, a ja miałam zrobić notatki i napisać z tego wypracowanie. Z ciężkim westchnieniem i naburmuszony łaskawie zgodził się na taką współpracę.

Przeczytałam mu pierwszy temat i czekałam, co wymyśli. Ale w trakcie kilku pierwszych jego zdań nagle olśniło mnie i zaczęłam żartować, co Marcin zawsze uwielbiał i natychmiast podchwytywał.

M: "Moim najlepszym kolegą jest Rafi."

D: "Zaraz zaraz! Panie dyrektorze, nie tak szybko! Co Pan powiedział? Moim najlepszym..."

Marcin ożywił się, uśmiechnął, wstał i zaczął się przechadzać po pokoju udając poważną osobistość i machając palcem.

M: "Moim najlepszym kolegą jest Rafi. Jest bardzo chudy, ma jasne włosy i znamy się od piaskownicy."

Natychmiast poprawił mu się humor, mówił chętnie, ciekawie i nawet zadbał o żarty. Wszystko z jego wypowiedzi zapisywałam wiernie, bez zmian i bez żadnych uwag czy sugestii. Nie poprawiałam potocznych sformułowań, nie przerywałam. Potem czytałam wypowiedź jeszcze raz i przy odpowiednich fragmentach pytałam:

D: "Panie dyrektorze, czy ten fragment się panu podoba, czy chce go pan zmienić?"

Napisaliśmy wtedy trzy bardzo dobre, krótkie wypracowania w niecałą godzinę pełną śmiechu i zabawy. Wyraźnie oddzieliłam liniami wstęp, rozwinięcie i zakończenie i powiedziałam Marcinowi, że wystarczy jedno zdanie wstępu i jedno zakończenia, a środek ma się składać przynajmniej z kilku zdań. Nie zachęcałam do długich wypracowań, twierdziłam, że kilka zdań w zupełności wystarczy. Cieszyłam się, że nareszcie jest jakiś postęp ale równocześnie trochę obawiałam, że wkopałam się na całe życie i że wychowam syna, który beze mnie nic nie napisze albo będzie mnie próbował sobie podporządkować. Nic bardziej mylnego.

Marcin wtedy zobaczył, jak to się robi i zauważył, że to nie musi być nudne, więc odtąd zaczął pisać sam. Może nie polubił pisania wypracowań ale przynajmniej zaczął to robić, a przecież to trening czyni mistrza. Przy trudniejszych tekstach czasami jeszcze miał problem z równoczesnym wymyślaniem i zapisywaniem i prosił mnie wtedy o notowanie ale generalnie nareszcie zaczął pisać.

Co jest dziwne, gdy odpuściliśmy ćwiczenia pisania ręcznego i pozwoliliśmy mu pisać co chce na komputerze, po pewnym czasie zaczął chętniej pisać również ręcznie. Teraz w liceum nie korzysta z możliwości używania komputera na lekcjach.

Jakie wnioski?

Ważne jest częste czytanie dzieciom, a jeśli nie ma czasu - uzupełnianie tego czytanymi przez aktorów bajkami.

W szkole dziecku trzeba najpierw dać sprawne narzędzie - czyli nauczyć go z łatwością pisać. Jeśli nie da się ręcznie, może być na komputerze. A potem pomóc mu przy pierwszych wypracowaniach, pokazać jak z myśli może utworzyć spójną treść.

Koniecznie na wesoło! Można bawić się w dyrektora i sekretarkę, czy w Cześnika i Papkina z "Zemsty" Fredry (Pamiętacie "Mocium Panie")? Wszystkie dzieci lepiej się uczą przy częstych żartach i śmiechu, wtedy też powstają najciekawsze prace i dziecko zaczyna je chętniej pisać. Śmiech pobudza aktywność i kreatywność, zresztą nie tylko dziecka.

Życzę nam wszystkim dużo radości i śmiechu!