Nietypowe życzenia

Pod pewnymi względami jestem dziwna. Na przykład uwielbiam Święta ale jednocześnie nigdy nie lubiłam momentu składania życzeń, które co roku wpędzały mnie w pewne zakłopotanie.

Moje życzenia były zawsze bardzo proste - życzę zwykle zdrowia. I wcale nie polepszyły tego dziwnego wrażenia zakłopotania pojawiające się wraz z latami nowe możliwości - telefon zamiast tradycyjnych kartek wysyłanych pocztą, potem e-mail, sms i wreszcie Facebook, które ułatwiają wysyłanie życzeń od strony technicznej, gdyż teraz można po prostu skopiować to, co najbardziej nam się spodoba i wskazać swoich znajomych. Coś mnie zawsze powstrzymuje, żeby to zrobić, mimo że byłby to na pewno miły gest.

W tym roku dostałam wyjątkowo dużo wspaniałych życzeń. Najcieplej będę wspominała tradycyjne życzenia moich bliskich - wspólne święta, bycie razem, podsumowane w wieczór wigilijny przez "obyśmy się spotkali za rok w tym samym składzie", życzenia moich przyjaciół, którzy - znając mnie na wskroś - po prostu dzwonią, opowiadając, co nowego u nich się w tym roku zdarzyło. Jedna z moich bliskich przyjaciółek wysłała mi naprawdę wyjątkowe i cudowne życzenia: wydrukowała kolaż aktualnych zdjęć swojej rodzinki, wydrukowała też opis tego, co w tym roku ważnego się w jej rodzinie zdarzyło, a do tego odręcznie dopisała ciepły, indywidualny list z życzeniami, podobny do takich, jakie pisała do swoich bliskich co roku moja Mama.

Cenne są dla mnie też wszystkie inne życzenia, dzięki którym wiem, że pamiętają o mnie nie tylko bliscy i przyjaciele ale też moi czytelnicy. Bardzo Wam wszystkim dziękuję!

Dzisiaj piszę, czego ja chciałabym Wam - i sobie - życzyć w roku 2016, który właśnie nadszedł.

Chciałabym, aby nas odtąd spotykało tylko samo szczęście i zdrowie, to oczywiste. Dlaczego więc nie napiszę tego w sms czy na facebooku? Bo w ten sposób nie jestem w stanie wyrazić wszystkiego tego, czego bym chciała.

Dzieje się tak, gdyż wierzę, że każdy z nas sam decyduje o tym, jak przyjmiemy to, na co nie mamy wpływu i co zrobimy z tym, na co mamy wpływ, a standardowe życzenia "szczęścia" są dla mnie wyrażaniem przekonania, że szczęście jest poza naszym wpływem, co wywołuje u mnie na jakiś czas poczucie bezradności, przynajmniej do czasu, aż przypomnę sobie, w co wierzę.

Wierzę, że mamy wpływ na znacznie więcej spraw, niż się nam wydaje, między innymi na szczęście i pomyślność właśnie.

Wierzę, że mamy decydujący wpływ na nasze relacje z ludźmi. Każdy z nas jest otoczony cudownymi, niepowtarzalnymi, dobrymi i wspaniałymi ludźmi, oczywiście z pewnymi wadami, na które jednak nie musimy wciąż zwracać uwagi. Jeśli będziemy na ludzi zawsze patrzyli przez pryzmat ich dobrych cech, to - niezależnie od naszych umiejętności społecznych - będziemy w zamian otrzymywali to samo i będziemy się czuli wśród nich szczęśliwi.

Wierzę, że sami decydujemy o tym, czy będziemy starali się pomóc naszym dzieciom w ich trudnościach, czy też będziemy z nimi walczyć, próbując wymusić na nich zachowanie, które uważamy za właściwe przeżywając ogromne frustracje, gdy nie będzie się nam to udawało.

Wierzę nawet w to, że mamy ogromny wpływ na nasze zdrowie i samopoczucie. I nie myślę tutaj tylko o zdrowym odżywianiu i aktywności fizycznej, myślę przede wszystkim o psychice. Możemy nauczyć się cieszyć z życia i wciąż dbać o swój rozwój duchowy i intelektualny, decydując w ten sposób o swoim lepszym samopoczuciu i lepszym zdrowiu fizycznym. Coraz więcej pojawia się książek, również pisanych przez lekarzy, które potwierdzają prawdziwość tego przekonania.

Wreszcie wierzę, że sami decydujemy o tym, czy nasza praca sprawia nam przyjemność, czy jest przykrym obowiązkiem. Sami decydujemy o tym, czy będziemy czynnie rozwijać swoje pasje i marzenia, wciąż poszukiwać, co dobrego możemy zrobić dla innych, czy też będziemy tkwili w miejscu, odbębniając swoją codzienną rutynę i po prostu zabijając czas, przeżywając frustracje z tego powodu, że zabijamy chwilę, której nigdy nie uda nam się przeżyć po raz drugi, niezależnie od tego, ile mamy pieniędzy i czy dane jest nam żyć 30 lat, czy też 100.

Co do pracy - ja ten rok najprawdopodobniej zacznę całkiem nową dla mnie pracą, której jeszcze nigdy nie wykonywałam i do której muszę sobie wyrobić sporo trudnych dla mnie cech (takich, jak na przykład dobre zorganizowanie, porządek) ale po której spodziewam się bardzo wiele. Nareszcie będę mogła zająć się czymś, co jest mi naprawdę bliskie - pomocą dzieciom i ich rodzicom. Dodatkowo będę współpracowała z naprawdę wyjątkowymi, wspaniałymi ludźmi, którzy robią to już od wielu lat. Trzymajcie kciuki proszę, żebym się w niej sprawdziła!

Nie wiem, kto pierwszy powiedział: "Boże! Proszę, daj mi siłę, abym pogodził się z tym, czego zmienić nie mogę; odwagę, abym zmienił to, co zmienić mogę i mądrość, abym potrafił odróżnić jedno od drugiego", ale zgadzam się z nim w pełni. To dla mnie jest modlitwa człowieka, który potrafi sam zadbać o swoje szczęście.

Świąteczne życzenia mojego Taty, który zawsze mówi krótko, trafiając w samo sedno, są bardzo łatwe do przewidzenia: "Abyśmy się za rok spotkali zdrowi i w tym samym składzie". Ja życzę nam dokładnie tego samego. I życzę nam siły i zapału, abyśmy o szczęście, zdrowie i spełnianie marzeń zadbali sami!

Na koniec coś, z czym po prostu muszę się z Wami podzielić: opiszę Wam pewne życzenia, które mnie w tym roku najbardziej wzruszyły. I nie tylko mnie. Złożyło je moje dziecko swojemu wujkowi w postaci prezentu pod choinkę. Była to kartka świąteczna, na której Marcin odręcznie napisał, za co ceni swojego wujka, czemu stara się go naśladować i kim on jest dla niego. Wspomniał trudne chwile, w których wujek mu pomógł, postawił go na nogi, cudownie opisał swoje uczucia. Marcin odczytał te życzenia na głos, wszystkim w domu na długą chwilę po prostu odebrało mowę a ja płakałam jak bóbr! Świetny pomysł i genialne wykonanie, wszyscy zamówiliśmy sobie od niego w przyszłości podobne prezenty. ;)