Ponury dominator 4

Dzisiaj o zasadach i konsekwencjach, czyli jak być rodzicem przewidywalnym i jak umożliwić dziecku bezpieczną naukę odpowiedzialności.

A teraz sobie poćwiczę...

...oświadczył Konrad, uroczy nastolatek, wchodząc z uśmiechem do pokoju, w którym zebrała się kadra. Stanął przed Martą, swoją opiekunką i powiedział:
- Kurwa!
- Dziesięć przysiadów! - automatycznie wyrwało się Marcie.
Konrad natychmiast wykonał konsekwencję, przyjął z zadowoleniem równie automatyczną pochwałę Marty (Przysiady zrobione!) i spokojnie wyszedł z pokoju.

Byliśmy rozbawieni tą sytuacją ale pomyślałam wtedy, że być może nasze konsekwencje obozowe są za mało dotkliwe i gdyby były one ostrzejsze, wtedy dzieci nie łamałyby ich dla zabawy.

Po latach dopiero zrozumiałam, że w wychowaniu chodzi właśnie o to, żeby dziecko znało zasady i aby je co jakiś czas łamało po to, by się przekonać, że zawsze poniesie konsekwencje. Ślepe posłuszeństwo nie uczy, co się dzieje, kiedy nie stosuje się do zasad, dziecko powinno mieć możliwość wyboru swojego zachowania i ponoszenia konsekwencji swoich wyborów. Najpierw drobnych a dopiero potem poważniejszych.

Tygrys

Dziecko, które ma w domu zasady z bardzo ostrymi konsekwencjami, jest jak tygrys w klatce.

Tygrys oczywiście jest w klatce, ponieważ nie potrafi połamać jej krat ale jeśli usuniemy klatkę, wtedy wydostanie się na wolność i pójdzie w dowolnym kierunku.

Dziecko mające w domu zasady i konsekwencje, których się bardzo boi zwykle postępuje zgodnie z zasadami. Właściwie nie ma możliwości wyboru, podobnie jak tygrys. Ale kiedy takie dziecko dorasta, może pociągnąć go wolność, z której nie potrafi jeszcze korzystać. Dostanie wtedy od życia przyśpieszoną lekcję, której konsekwencje mogą być znacznie poważniejsze, niż byłyby w dzieciństwie.

Jeszcze gorzej jest, gdy dziecko złamie zasadę, a konsekwencje je ominą, bo były za ostre i zrobiło się nam dziecka żal. Takie dziecko zawsze będzie liczyło na to, że mu się "upiecze" i coraz częściej będzie ryzykowało.

Nauczmy dziecko na prostych zasadach i prostych konsekwencjach, że łatwiej się żyje, stosując się do zasad a jeśli się je jednak zamierza złamać, to warto się wcześniej dowiedzieć, jakie poniesie się konsekwencje.

Zasady

Nie spotkałam się z rodzicem, który uważałby, że jego dziecku zupełnie nie są potrzebne zasady. Ustalamy ich wiele w trakcie wychowywania, pokazując i mówiąc dziecku, jak należy się zachowywać. "Chodzimy po chodnikach", "Jemy obiad sztućcami" itp.

Ale w pewnym wieku dziecku lub nastolatkowi zaczyna być trudno dostosować się do ustalanych przez nas zasad. Wtedy, niezależnie od przyczyny, można pomóc mu, wybierając kilka najważniejszych zasad domowych, spisując je i ściśle przestrzegając potem ich stosowania. Dziecku dużo łatwiej będzie się skupić tylko na kilku wprost i pisemnie określonych obszarach, nad którymi właśnie pracujemy. Czuje się też bezpieczniej wiedząc dokładnie, czego od niego oczekujemy.

Wybrane zasady formułujemy jak najkrócej, w pozytywny sposób i w czasie teraźniejszym. Określamy w nich, jak dziecko powinno się zachowywać, a nie jak się ma nie zachowywać, ponieważ zasady mówiące o "nie robieniu" czegoś są dla dzieci trudniejsze do zastosowania i prowokują do ich łamania w czasie złości.

Przykłady domowych zasad:

  • "Mówimy kulturalnie" (zamiast: "Nie używamy brzydkich słów")
  • "Odkładamy rzeczy na miejsce"
  • "Najpierw obowiązki, a potem przyjemności"

Konsekwencje

Zwykle ustalamy intuicyjnie naturalne konsekwencje łamania zasad, np przez jakiś czas trzymamy dziecko za rękę, jeśli ono niebezpiecznie zbliża się do ulicy, czy kończymy obiad, gdy zaczyna palcami bawić się jedzeniem.

Kiedy jednak rozpoczynamy naukę stosowania się do zasad, wówczas - oprócz spisania domowych zasad - spisujemy również konsekwencje ich łamania, najlepiej naturalne. Jeśli konsekwencje naturalne są zbyt łagodne, wtedy można ustalić konsekwencje zastępcze.

Konsekwencje powinny być czymś, co dziecko może wykonać w każdych okolicznościach. Powinny polegać na zrobieniu czegoś przez dziecko a nie na zabraniu czegoś dziecku. Czyli powinny skłaniać dziecko raczej do aktywnego naprawienia szkody, a nie do położenia się na kanapie i rozpaczania nad tym, że coś mu zabraliśmy i on już nic nie może zrobić, aby to odwrócić. Chcemy wychować przecież człowieka, który działa, a nie człowieka, który leży i użala się nad tym, co mu los zsyła.

Pisałam już na przykładzie tygrysa w klatce, czemu uważam, że lepiej ustalić jest zbyt łagodne konsekwencje, niż zbyt ostre. Dodatkowo pamiętajmy przy ich ustalaniu, że dziecko będzie je wykonywało przy każdym złamaniu zasady, więc nie utrudniajmy sobie nimi życia, ich wykonanie nie powinno być przesadnie czasochłonne.

Konsekwencje, to nie są kary. Różnią się od kar tym, że są zapowiedziane wcześniej, nie są sposobem na zmuszanie dziecka do właściwego zachowania i dziecko nie powinno się ich bać.

Przykłady domowych zasad razem z konsekwencjami:

  • "Mówimy kulturalnie" - konsekwencja: "Przepraszamy i wykonujemy 10 przysiadów"
  • "Odkładamy rzeczy na miejsce" - konsekwencja: "Odkładamy rzecz i dodatkowo zamiatamy swój pokój"
  • "Najpierw obowiązki, potem przyjemności" - konsekwencja: "Wykonujemy obowiązki zwiększone o 2 nadprogramowe zadania z matematyki"

Zasady z konsekwencjami drukujemy i wieszamy w widocznym miejscu w domu. Co jakiś czas przypominamy dziecku ich brzmienie.

Konsekwencje pozytywne

Warto ustalić również domowy "System punktowy" wzmacniający pozytywne zachowania, zajmę się nim w osobnym artykule.

Tutaj jednak, przy domowych "Zasadach i konsekwencjach", pamiętajmy, żebyśmy wyraźnie zauważali każdorazowe zastosowanie się dziecka do zasady. Takie zdania, jak "Odniosłeś talerz", czy "Odrobiłeś zadanie z historii" są równocześnie konsekwencjami pozytywnymi i pozytywnym zwracaniem uwagi przez rodzica. Dzięki nim pokazujemy dziecku, że akceptujemy takie zachowanie i powodujemy, że będzie ono chętniej stosowało się do zasad, kojarząc takie zachowanie z przyjemnością.

Co jeśli dziecko odmówi wykonania konsekwencji?

Wykonanie konsekwencji oznacza przyjęcie naszych zasad, więc jest dla dziecka rządzącego i chcącego ustalać własne zasady świetną okazją do buntu, odmowy lub odkładania na później.

Nasze zadanie w takiej sytuacji jest jednak proste. :) Spokojnie i cierpliwie czekamy, aż dziecko wykona konsekwencje. Nam się nie spieszy. Okazujemy, że to dziecku ma zależeć na wykonaniu konsekwencji a nie nam.

Do czasu wykonania konsekwencji wszystkie przywileje dziecka czasowo znikają, stajemy się "rodzicami podstawowymi", na ten czas koniec z uprzyjemnianiem dziecku życia. Nie ma deseru, ulubionej pizzy, nie ma korzystania z urządzeń elektronicznych. Dziecko musi wykonywać wszystko, co jest już w stanie zrobić samo (np prać, przygotowywać sobie jedzenie). Przy dłuższym upieraniu się dziecka możemy zabrać mu czasowo również drzwi do pokoju. Dziecko ma wtedy prawo tylko do nauki, jedzenia i odpoczynku, chociaż nadal powinno czuć, że jest przez nas kochane.

Przy każdej prośbie o jakiś przywilej odmawiamy, przypominając o wykonaniu konsekwencji. Gdy dziecko wreszcie wykona konsekwencje, natychmiast chwalimy i wraca uśmiechnięty rodzic. Bez tryumfowania ani kąśliwych uwag typu "Dało się?", czy "Musiało to tyle trwać?" niech wykonanie konsekwencji zawsze dziecku kojarzy się z przyjemnością a nie z porażką.

Od naszej postawy i zdecydowania przy pierwszych odmowach wykonania konsekwencji zależy, czy system zasad i konsekwencji będzie dla nas ułatwieniem, czy też utrapieniem.

I na koniec trzy ważne sprawy

  1. Nie przesadzajmy z ilością zasad.
    Zasad ustalamy kilka, najlepiej trzy do pięciu. Nie ma sensu generować zbyt długiej listy zasad, szczególnie na początek, ponieważ dziecko się w nich zgubi i być może zgubimy się my. Zasady co jakiś czas uzupełniajmy, usuwajmy lub modyfikujmy, dostosowując do rozwoju dziecka.

  2. Zasady obowiązują wszystkich.
    Również rodziców. Pamiętajmy o tym przy ich ustalaniu. Co nie znaczy, że powinniśmy rezygnować z pozycji leadera. Jak najbardziej można ustalić na przykład zasadę "Wykonujemy polecenia rodziców i opiekunów". Można co jakiś czas złamać zasadę aby pokazać dziecku, że natychmiast wykonujemy konsekwencję. Rodzic powinien być dla dziecka wzorem.

  3. Bądźmy konsekwentni
    To jest zdecydowanie najważniejsze w zasadach i konsekwencjach. Jeśli dziecko złamie zasadę, to zawsze dopilnujmy wykonania konsekwencji, niezależnie od tego, jak przykre by to było dla dziecka. Dotyczy to zasad ustalonych w domu, w szkole i zasad ogólnych. Dziecko ma wiedzieć, że konsekwencje są nieuchronne.
    Jeśli jednak nie było domowej zasady, to nie ustalamy jej na bieżąco, na potrzebę chwili, bo prawo nie działa wstecz. Dziecko ma wiedzieć, że poniesie zawsze konsekwencje ale powinno też czuć się bezpiecznie.

Koniec z nerwami

Od momentu, gdy stosujemy spisane zasady i konsekwencje, trzy rzeczy w domu zmieniają się natychmiast. Możemy skończyć z denerwowaniem się, tłumaczeniem i martwieniem się, kiedy dziecko nauczy się wreszcie odpowiedzialności. Nauczy się jej w swoim czasie, bo każde złamanie zasady i każde wykonanie konsekwencji jest krokiem we właściwym kierunku, podobnie jak zastosowanie się do zasady i pochwała od rodzica za to.

I pamiętajmy, że nie możemy kierować wyborami swojego dziecka całe życie. Więc naszym celem w wychowaniu nie jest to, żeby dziecko zawsze robiło to, co my uznajemy dla niego za najlepsze ale żeby samo nauczyło się wybierać. Więc nie denerwujmy się, gdy dziecko wybiera konsekwencję zamiast zastosowania się do zasady, takie jest jego prawo. :)


To ostatni artykuł w serii "Ponury dominator". W tej serii o prowokującym nieco tytule opisałam, jak bez przemocy i z miłością przejąć władzę w domu.

W następnych tygodniach nadal będę pisała, jak tę władzę utrzymać i jak wychować szczęśliwe i odpowiedzialne dziecko, zapewniając mu poczucie bezpieczeństwa a sobie spokój związany z tym, że panuje nad sytuacją.

W tej serii ukazały się także:
Ponury dominator 1 - O tym, dlaczego mądra dominacja rodzica jest potrzebna dziecku
Ponury dominator 2 - O tym, jak bez przemocy wprowadzić w domu rządy rodzica
Ponury dominator 3 - O tym, jak radzić sobie z sytuacjami kryzysowymi