Rozmowa z nauczycielem

Na rozmowę rodzic i nauczyciel zwykle przychodzą po to, aby coś powiedzieć a nie po to, żeby czegoś wysłuchać. Jeśli tak jest, to każda ze stron myśli głównie o tym, żeby jak najlepiej załatwić swoją sprawę. W rezultacie każdy tak naprawdę próbuje mówić, trafiając na ścianę, bo rozmówca nie jest gotowy teraz na słuchanie. Niby mówimy o tym samym, jednak każdy próbuje przemycić swój problem. W poniższym przykładzie nauczyciel chce rozwiązać problem przeszkadzania dziecka na lekcji, a rodzic usiłuje przekazać, żeby nauczyciel nie karał dziecka za objawy jego zaburzeń.

N: "Pani syn jest nie do wytrzymania! Wciąż przeszkadza mi w prowadzeniu lekcji! Zachowuje się bardzo głośno, zwraca na siebie uwagę - bez przerwy czymś stuka o ławkę i nie reaguje na upomnienia!"
R: "Tak, jednak on już tak ma, nie potrafi usiedzieć spokojnie, to jest objaw jego dysfunkcji."
N: "Rozumiem, ale ja nie mam jak prowadzić lekcji, nie mam w klasie tylko jego! Czy porozmawia pani z nim na ten temat?"
R: "Tak, ale to nic nie daje, bo on nie potrafi tego opanować. To przecież nie jego złośliwość!"
N: "A ja czasami już myślę, że tak właśnie jest!".

Taka rozmowa tak naprawdę prowadzi donikąd, ponieważ obie strony nie słyszą siebie nawzajem, tylko próbują poradzić sobie z własnymi, trudnymi emocjami. Nauczyciel oskarża i wymaga, a rodzic broni dziecka i siebie. Prawdopodobnie obaj zakończą tę wymianę zdań - bo trudno to nazwać rozmową - w poczuciu zupełnego braku zrozumienia.

Nie słyszą siebie nawzajem

Zwroty: "ale", "jednak", "a" mogą być dla nas sygnałem alarmowym - oznaczają, że tracimy kontakt z nauczycielem.

Kładka zamiast przepaści

Zasada zbudowania kładki porozumienia jest prosta: przekonajmy nauczyciela, że przyjęliśmy do wiadomości to, co on chce nam przekazać. Nie tłumaczmy, nie obiecujmy, nie przepraszajmy. Po prostu pokażmy wyraźnie, że go uważnie wysłuchaliśmy i zrozumieliśmy. Zwykle potem nasz rozmówca chętnie nas wysłucha.
Najprostszym sposobem, żeby pokazać, że kogoś słuchamy, jest parafraza.

Parafraza

Parafraza często zaczyna się od słów: "Rozumiem, że..." i dalej mówimy własnymi słowami to, co przed chwilą usłyszeliśmy. Dodatkowym atutem parafrazy jest to, że jeśli nauczyciel zauważy, że został źle zrozumiany, ma szansę to sprostować, zanim nieporozumienie przerodzi się w konflikt.

3 razy "tak"

Postarajmy się, żeby na początku nauczyciel kilka razy przyznał nam rację. To również buduje atmosferę dobrego zrozumienia.
Jeśli nasz rozmówca poczuje, że dobrze go rozumiemy, to potem najprawdopodobniej chętnie wysłucha nas uważnie, szczególnie jeśli z wyczuciem zaproponujemy mu jakieś rozsądne rozwiązanie.

Przykład rozmowy z parafrazą i 3 razy "tak"

N: "Pani syn jest nie do wytrzymania! Wciąż przeszkadza mi w prowadzeniu lekcji! Zachowuje się bardzo głośno, zwraca na siebie uwagę - bez przerwy czymś stuka o ławkę i nie reaguje na upomnienia!"
R: "Czy dobrze zrozumiałam, że głównym problemem jest to, że moje dziecko stuka czymś na lekcji?"
N: "Tak, wciąż stuka. I nie reaguje na moje upomnienia!"
R: "Czyli kiedy pani zwraca mu uwagę na to, żeby przestał to on przerywa tylko na moment lub nie przerywa i nadal stuka?"
N: "Właśnie! To chyba widzi pani, że można stracić cierpliwość i że w takich warunkach nie da się prowadzić lekcji!"
R: "Doskonale panią rozumiem, też bym tego nie wytrzymała. Problem w tym, że już kilka razy z nim rozmawiałam na ten temat i wygląda na to, że to nic nie pomogło."
N: "Zgadza się, nie pomogło, trzeba zrobić coś innego."
R: "Słyszałam kiedyś, że w takiej sytuacji można dać dziecku gniotka do ręki, czy myśli Pani że to dobry sposób?"
N: "Zobaczymy, warto spróbować. A co jeśli zniszczy gniotka?"
R: "Nie ma problemu, przygotuję takich kilka, na wszelki wypadek dam kilka również pani, żeby było awaryjnie."

Teraz nasza kolej

Kiedy załatwiliśmy problem nauczyciela, najprawdopodobniej uda nam się przekazać sprawę, z którą my przyszliśmy, szczególnie jeśli postaramy się zachęcić nauczyciela do pomocy dziecku, bez oceniania i atakowania go. Jak to zrobić, opiszę wkrótce w artykule o tym, jak konstruować pisma do szkół.

Kiedy rozmowa, to za mało

W prostych sprawach wystarcza dobrze przeprowadzona rozmowa. Taka, w której zamiast budować przepaść między sobą, budujemy kładkę - porozumienie.

W bardziej skomplikowanych sytuacjach niestety bywa, że rozmowa nic nie da. Wychodzimy z poczuciem, że załatwiliśmy sprawę, a w tydzień później okazuje się, że wracamy do punktu wyjścia.

W takich sytuacjach bardzo dobrym wyjściem jest pismo. Dobrze skonstruowane może naprawdę zmienić nastawienie i wywołać chęć pomocy dziecku, dlatego wielokrotnie wykorzystywałam to wspaniałe narzędzie. O tym napiszę już za tydzień!

Gniotki zajmujące ręce :)

Przygotowując przykładową rozmowę z nauczycielem przypomniały mi się gniotki, które stosowałam w pracy ze swoim dzieckiem. Można kupić w sklepach zabawkowych lub w sklepach ze sprzętem rehabilitacyjnym gotowe gumowe piłeczki z wypustkami, oczywiście nie mogą one piszczeć.

Jednak najtańszymi i naprawdę doskonałymi gniotkami są własnoręcznie wykonane zabawki z balonów. Wsypujemy do balonów mąkę ziemniaczaną lub mieszankę mąki zwykłej z drobnoziarnistą solą. Zawiązujemy tak, żeby nie zostawić powietrza i bardzo tanie gniotki, które doskonale zajmą ręce nudzącego się dziecka i dodatkowo potrafią utrzymywać zadany przez dziecko kształt, są już gotowe. Można też gniotkowi dorobić śmieszne "włosy" z włóczki, zwijając włóczkę na pasku z kartonu i namalować markerem zabawce buźkę.

Wracając do wątku o rozmowie z nauczycielem. Ja znam ten temat niestety głównie teoretycznie. Tylko z kilku trudnych rozmów z nauczycielami wyszłam z poczuciem, że naprawdę się nawzajem dobrze zrozumieliśmy.
W czasie rozmowy z nauczycielem za wolno myślę, a reaguję na usłyszane słowa impulsywnie. Już kiedyś wspominałam, że jestem wolnomyślicielem, czyli - zgodnie z moją prywatną definicją tego słowa - myślę dobrze, acz niestety powoli... ;) Stąd też tak uwielbiam pisma - nad nimi można się zastanawiać tak długo, jak się chce, można też przed złożeniem pisma zapytać o radę przyjaciół. Zachęcam więc do zajrzenia tutaj również za tydzień! Jeśli chcesz regularnie dostawiać powiadomienia o moich artykułach, możesz dodać do ulubionych moją stronę autorską na facebooku.

A wy jakie macie doświadczenia? Czy rozmowa rodzica z nauczycielem bez prób tłumaczenia dziecka, bez przepraszania za jego zachowanie i bez oskarżania jest do zrealizowania, nawet jeśli rodzic jest z nauczycielem w dużym konflikcie? Próbowaliście już takiej rozmowy? Zapraszam do rozmowy w komentarzach lub na grupie facebookowej Rodzic 2.0.

Mam do Was na koniec gorącą prośbę: Udostępniajcie ten artykuł, bo ten temat może się w najbliższym czasie bardzo przydać wielu rodzicom. Wkrótce wystawianie ocen na półrocze i intensywniejsze niż zwykle kontakty rodziców ze szkołą. ;)