Nie ma superrodziców

Zbliża się czas nauki. Dla wielu rodziców rok szkolny wiąże się z trudnymi wspomnieniami, prowadzącymi do obaw, jak będzie tym razem? Co robić, gdy twoje dziecko szaleje w szkole? Odpowiedź jest prosta, ale wymaga czasu – to projekt, który potrwa 5-10 lat, lecz opłaca się, a z grubsza sprowadza się to do trzech obszarów: wzmocnij siebie; dostosuj metody wychowawcze; sprawdź, co jest przyczyną. Kolejność nie jest przypadkowa.


Rodzice są dorośli. Oczekiwanie jest więc takie, że uda nam się przewidzieć, zapobiec, uprzedzić wszystkie trudne sytuacje, że – skoro od urodzenia wychowujemy nasze dziecko – to odpowiadamy za wszystko, co ono zrobi i kim się stanie.

Presja społeczeństwa

Dlatego jesteśmy pod potężnym naciskiem społecznym. Szczególnie, jeżeli należymy do tych rodziców, których dzieci nie są zbyt grzeczne i ułożone. A im większa jest presja społeczeństwa, tym więcej energii zużywamy na odpieranie ataków. Jednocześnie im bardziej wyczerpany rodzic, tym bardziej zagrożone jest dziecko. W ten sposób koło się zamyka, bo czujemy się coraz słabsi, coraz więcej wsparcia potrzebujemy, a równocześnie jesteśmy atakowani z coraz większą energią.
Chyba każda mama gorzko uśmiecha się widząc koszulkę z napisem:

„Jestem mamą. A ty, jaką masz supermoc?”

Nie chodzi przy tym tylko o nadmiar prac domowych, lecz także o odporność psychiczną. W realnym świecie niestety nie ma superrodziców, często czujemy się bezsilni.

Sztuka odkrywania kłopotów

Podobno świat jest tak urządzony, żeby nikt nie dostawał cięższego krzyża, niż jest w stanie udźwignąć. Ale to tylko część prawdy.
Nigdy nie powinniśmy nieść tego symbolicznego krzyża sami, ponieważ jesteśmy istotami społecznymi i głównie w tym jest nasza siła, chociaż nie lubimy się do tego przyznawać. Jesteśmy silni, gdy czujemy wsparcie innych ludzi i sami innych wspieramy, gdy czujemy się częścią grupy i czujemy się w niej użyteczni.
Tymczasem mechanizm „koła fortuny” jest nieubłagany. Psychiczne wsparcie społeczeństwa dostają głównie te dorosłe osoby, którym wiedzie się dobrze, które sobie jakoś tam radzą. Błyskawicznie więc wszyscy uczą się, że najlepiej, żeby swoje problemy ukrywać, zagrzebywać, nawet przed samym sobą. Lepiej pochwalić się pięknym domem, drogim samochodem, cudownym małżeństwem, wspaniałą figurą, no i oczywiście najważniejsze: grzecznymi, genialnymi dziećmi.

Odcięta droga obłudy

W efekcie większość rodziców rozgląda się po swoim otoczeniu i myśli: „Co jest ze mną nie tak? Wszyscy inni sobie jakoś radzą, a ja nie?”. Być może wszyscy inni ukrywają problemy, a być może trafił ci się egzemplarz, z którym tylko superrodzic nie miałby kłopotów? Dzieci są łatwe i są trudniejsze ale wszystkie wymagają od rodziców szczególnego wsparcia i pomocy.
Jeżeli masz dziecko sprawiające w szkole kłopoty, to jesteś - na razie - w trudnieszej sytuacji, ponieważ tu nie wystarczy poudawać, bo twoje dziecko jest szczere do bólu. Gdy jest mu źle, to będzie gryzło i nie wystarczy go prosić: „Dostosuj się, bądź miły, grzeczny, udawaj, że wszystko ci w tej szkole odpowiada”. Nie, to po prostu nie zadziała.
Co wobec tego zrobić? Zanim przejdę do odpowiedzi na to pytanie, parę słów na pocieszenie. W rzeczywistości, drogi rodzicu, masz ogromną szansę. Drogę obłudy masz odciętą, a więc nie będzie cię kusiła.

Poddać się lub walczyć

Masz teraz do wyboru tylko: poddać się albo walczyć o swoje dziecko. Podejmując walkę, ucząc się i dowiadując jak pomóc dziecku – wygrasz i to znacznie więcej, niż ci, którzy teraz mogą i chcą udawać, że jest dobrze i zamiatać swoje problemy pod dywan. Będziesz przygotowany na to, aby pomóc dziecku w czasie dojrzewania. Twoje dziecko będzie już umiało o tę pomoc poprosić lub przynajmniej masz pewność, że swoim zachowaniem wyraźniej pokaże, jak bardzo potrzebuje pomocy.
Tak więc, nawet, jeżeli okaże się, że tą siłą, która nie pozwoliła twojemu dziecku się podporządkować jest np. ADHD lub Zespół Aspergera, to i tak masz przewagę, bowiem już teraz wiesz, jak bardzo twojemu dziecku jest trudno i teraz już poznasz odpowiedź na pytanie, jak mu pomóc.
Co zrobić, gdy twoje dziecko szaleje w szkole? Odpowiedź jest prosta, ale wymaga czasu – to projekt, który potrwa 5-10 lat, lecz wierz mi, opłaca się, a z grubsza sprowadza się to do trzech obszarów: wzmocnij siebie; dostosuj metody wychowawcze; sprawdź, co jest przyczyną.

Wzmocnij siebie

Najpierw zadbaj o siebie; to tak jak w samolocie – pasażerowie podczas instruktażu zawsze uczą się, że w razie niebezpieczeństwa maskę najpierw zakłada rodzic, bo nieprzytomny nie pomoże ani dziecku, ani sobie. Tak samo jest w życiu.
Dziecku pomoże tylko rodzic silny psychicznie. Taki, który nie przejmuje się reakcjami otoczenia i jest pewny swoich decyzji. Zadbaj więc o kontakty towarzyskie, o terapię, o poznanie skutecznych metod wychowawczych.
(© Marek @ https://www.instagram.com/atymczasemnadmorzem/),
zdjęcie przedstawia mnie w sierpniu 2017 przy molo w Chłopach, w czasie zachodu słońca

Spotykaj się ze znajomymi, którzy rozumieją twoje problemy lub znajdź rodzicielską grupę wsparcia w swoim mieście, znajdź terapeutę, który pomoże ci stać się w domu osobą decydującą, zapisz się do szkoły rodziców, dzięki której zyskasz pewność, jak najlepiej postępować z dzieckiem. Świetną metodą pracy nad sobą jest również coaching.

Dostosuj metody wychowawcze

Stosuj takie, które nie wywołują ciągłego buntu i poczucia niezrozumienia u dziecka. Tylko takie metody są skuteczne i budują trwałą więź z dzieckiem. Szkoła rodziców i warsztaty pomogą ci poznać i wdrożyć te metody. Znajdź wartościową literaturę, o skutecznych metodach wychowawczych możesz również poczytać na wielu blogach, także na moim.

Sprawdź, co jest przyczyną

Trzeci element to sprawdzenie, co jest przyczyną.
Wielu jest ludzi inteligentnych i wrażliwych, którzy mają pewne zaburzenia. Przez nie, co naturalne, trudniej im dorastać. Dzieci z ADHD mają problemy z koncentracją uwagi, dzieci z Zespołem Aspergera – z intuicyjnym rozpoznawaniem sytuacji społecznych. Osoby te mają duże szanse wyrosnąć na wspaniałych, szczęśliwych i dających szczęście dorosłych, ale często wymagają, aby ktoś w dzieciństwie dostrzegł ich kłopoty i zadziałał odpowiednią terapią lub lekami. Jeżeli twoje dziecko zachowuje się w szkole tak, że zaczynasz odczuwać obawę się przed odbieraniem telefonów ze szkoły, wiedz, że to najwyższy czas, aby pójść do neurologa, psychologa lub psychiatry i rozpocząć diagnozowanie, trzeba sprawdzić czemu Twojemu dziecku jest tak trudno dostosować się. Bo dzieci nie potrafią inaczej poprosić o pomoc, niż stając do całego świata okoniem a odsuwanie problemu może go tylko pogłębić. Nie obawiaj się, diagnoza nie jest początkiem problemów, jest początkiem ich końca. :)

Wystarczy dostrzec problem

Polecam film „Detachment” - polski tytuł "Z dystansu" (link do opisu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Z_dystansu, link do filmu: https://www.youtube.com/watch?v=0VznOp-cvyo). Owszem, jest przygnębiający, ale zapamiętuje się go na zawsze. Pomaga przypomnieć sobie, co w życiu pozostaje rzeczywiście ważne. Głównym bohaterem jest nauczyciel, który miał odwagę dostrzegać to wołanie dzieci o pomoc. Ale czuł bezsilność, ponieważ był tylko nauczycielem.
Film ten niesie również pociechę, bo przypomina, że rodzice są w znacznie lepszej sytuacji. Wystarczy, żeby chcieli pomóc, usłyszeli wołanie i już ich szanse powodzenia znacznie wzrastają. Przypomina też - co ważne - że grzecznym dzieciom często wcale nie jest łatwiej dojrzewać, ale są ciche, przez co otoczenie może nie zauważyć ich problemu w porę, a to może skończyć się tragedią.

Pamiętaj - wystarczy dostrzec problem, wzmocnić siebie, dostosować metody wychowawcze i sprawdzić, co jest przyczyną. Co najważniejsze, wcale nie trzeba być superrodzicem, żeby to zrobić.

Jeszcze odpoczywamy!

Przez najbliższe dwa tygodnie daj dziecku i sobie to, co teraz najważniejsze: miłość, zrozumienie i poczucie beztroski. I nie martw się tym, co potem... bo już wiesz co robić. Na razie życzę więc Wam miłego wypoczynku!
(© Dosia @ https://www.instagram.com/dosia/),
zdjęcie zostało wykonane w dniu 26 czerwca 2007 (tak, 10 lat temu) i przedstawia mojego syna Marcina, w wiosce indiańskiej niedaleko Kołobrzegu

Dosia


Artykuł napisałam na prośbę Towarzystwa Przyjaciół Dzieci w Koszalinie, z którym współpracuję i pojawił się w 8 numerze miesięcznika TPD Koszalin - "Świat Dziecka". Redakcja - Piotr Pawłowski: